Od 12 maja do 31 maja 2006,
"Austriackie czytanie"
w Bibliotece Głównej
Prezentacja zbiorów Witolda
Gostyńskiego
Witold Gostyński - autor i redaktor przewodników po Wiedniu,
pokazuje fragment swych obszernych zbiorów książek, zdjęć, pamiątek,
widokówek, biletów wstępu, programów, katalogów związanych z austriacką
stolicą.







Wiedeń w
Kaliszu
24 maja 2006
roku kaliszanie mieli sposobność przenieść się duchem do Wiednia i
Austrii. Działo się to w Bibliotece Głównej Miejskiej Biblioteki
Publicznej im. Adama Asnyka przy ulicy Legionów. To tutaj gość z
Poznania, entuzjasta i autor wielu publikacji o naddunajskiej stolicy,
inż. Witold Gostyński dzielił się swoją wiedzą i wrażeniami z Austrii.
Spotkanie wzbogacały prezentacja multimedialna oraz żywa muzyka
wiedeńskich klasyków w wykonaniu duetu Anny i Krzysztofa Matusiaków,
muzyków z Filharmonii Kaliskiej.

Zainteresowanie Austrią u Witolda Gostyńskiego pojawiło się nieco
przypadkowo. W końcu lat siedemdziesiątych polskie władze uchyliły
graniczny szlaban i zezwoliły mu na służbowy wyjazd do pracy w Wiedniu.
Dłuższy pobyt pozwolił na poznawanie miasta i okolic, penetrowanie
przestrzeni i łączące się z nim drążenie historii. Część swoich
doświadczeń przekazał zebranym oprowadzając ich po ulicach, placach i
gmachach cesarskiego i współczesnego Wiednia. Zaczął obrazem śródmieścia
z lotu ptaka, by osiąść w samym centrum, tuż obok katedry św. Szczepana,
przespacerować się ulicami Graben i Karntner, odwiedzić Hofburg, jego
dziedzińce i ogrody, odpocząć przy muzyce klasycznej w kościele
Augustianów. Dalej było zwiedzanie Ringu, kościoła św. Karola, Opery
Narodowej, Teatru Dworskiego, gmachów Parlamentu i Ratusza. Był wypad do
Schönbrunn,
na Kahlenberg, odpoczynek w wiedeńskich kawiarniach, nad Dunajem i na
Praterze. Współczesne miasto reprezentowały kompleks gmachów UNO-City i
nowoczesne metro.
Prezentacji
towarzyszył ciepły, rzeczowy, niejednokrotnie dowcipny komentarz.
Zebrani mogli również obejrzeć wystawę „Austriackie czytanie” – zbiór
wydawnictw, których autorem i właścicielem jest również Witold
Gostyński. Wystawa jest częścią projektu „Austria w Wielkopolsce”
zorganizowanego z racji prezydencji Austrii w Unii Europejskiej.
Krzysztof Abram


W rytmie walców Straussa
To był swoisty rekord świata. Zaledwie dwie godziny wystarczyły
Witoldowi Gostyńskiemu, żeby oprowadzić kaliszan po półtoramilionowym
mieście.

Ta wycieczka po Wiedniu nie wymagała
specjalnych przygotowań. Wystarczyło usiąść na krześle i podążać za
torem opowieści przewodnika, wyposażonego w laptop i zdjęcia. Witold
Gostyński, autor pierwszego przewodnika po stolicy Austrii, wydanego
jeszcze w czasach peerelu, był w ubiegłym tygodniu gościem pałacyku -
Biblioteki Głównej MBP im. A. Asnyka. Prelegent jest z wykształcenia
inżynierem automatykiem, istotne jest przy tym to, że zna kilka języków
obcych, co otwarto przed nim nawet żelazną kurtynę.
- Na swój pierwszy kontrakt z zakładu
pracy wyjechałem w latach 70. Miało być to trzymiesięczne
szkolenie, ale skończyło się na dwóch latach. Po kolejnych dziesięciu
wróciłem do Wiednia, poproszony o nadzorowanie prac modernizacyjnych
urządzeń, które poprzednio zaprojektowałem - opowiada Witold
Gostyński. Zaraz po swoim pierwszym powrocie zaproponował napisanie
przewodnika po stolicy, z której wracał. Miał już podobne doświadczenia,
bo jeszcze jako student pokusił się o opisanie dla turystów
Wielkopolski. Wiedniem okazało się zainteresowane wydawnictwo Sport i
Turystyka.
- Model układu treści i praktycznych
informacji, który wówczas stworzyliśmy z redakcją, był potem
kilkakrotnie wykorzystywany, np. dla Rzymu czy Madrytu - mówi
Gostyński. - A czym ja się
kierowałem? Podpowiedziami moich ciotek. Po raz pierwszy wyjechałem za
granicę, na zachód, w 1968 r. do Francji. Pamiętam, cała rodzina mnie
wówczas wyprawiała z orszakiem niezastąpionych ciotek, które radziły,
radziły, radziły bez końca, jak się zachować w tak innej od naszej
rzeczywistości. Wiele z tych rad potem przelałem na papier, bo okazały
się praktyczne.
Wśród podpowiedzi znalazła się także ta,
że światła drogowe mogą być umieszczone na linach nad przejściem... Dla
człowieka peerelu nie musiało to być oczywiste.
Kaliskie spotkanie z Witoldem Gostyńskim
było jednym z wielu punktów programu Dni Austrii w Wielkopolsce.
Kończyło się muzycznie, w rytmie walców Straussa, w wykonaniu duetu
kaliskich filharmoników - Anny Stankiewicz-Matusiak i Krzysztofa
Matusiaka. Niektórzy - poza wzrokiem uczestników prelekcji ruszyli
do tańca. W maju biblioteka zapraszała też na wystawę, „Austriackie
czytanie", przygotowaną według scenariusza i ze zbiorów autora
przewodników.
(Tag), Życie Kalisza, nr 22, 31 maja 2006 r.
Ze zbiorów poznańskiego bibliofila
Zaproszenie do Wiednia
Albumy poświęcone Austrii, przewodniki
po Wiedniu, widokówki z najpiękniejszymi pejzażami i najcenniejszymi
zabytkami; książki Reinera Marii Rilkego, Franza Kafki, Eliasa
Cennettiego i innych pisarzy, których losy związały się z tym krajem; a
także inne okolicznościowe druki i drobne pamiątki - złożyły się na
wystawę „Austriackie czytanie", eksponowaną obecnie w gmachu Biblioteki
Głównej w Kaliszu (przy ul. Legionów). A pochodzą one z prywatnej
kolekcji poznańskiego podróżnika i bibliofila, Witolda Gostyńskiego.

- Jest to część moich zbiorów
austriackich, które gromadzę od blisko 30 lat - wyjaśniał podczas
wernisażu pan Witold. - Tak się jakoś złożyło, że wychowany w duchu
kultury francuskiej, trafiłem służbowo do Austrii. A skoro już tam się
znalazłem, to postanowiłem poznać ten kraj. I tak po dwóch latach
zostałem autorem przewodników po Wiedniu. To, że mogłem dzielić się moją
wiedzą z innymi, że musiałem odpowiadać na wiele pytań, rozstrzygać
różne wątpliwości - zachęcało mnie do dalszych badań. A moja biblioteka
stale się rozrastała. Dziś jest już tego kilkaset tomów, także
niezliczone zdjęcia, slajdy i inne pamiątki. Chętnie je udostępniam, bo
mam świadomość, że wśród Polaków wiedza o Austrii jest niewielka...
Poznański kolekcjoner udowodnił nam tę
niewiedzę na konkretnych przykładach. Kto wie, że wśród
najstarszych wiedeńskich poloników pojawia się Stanisław Kostka, który -
jak się okazuje - najpierw studiował w Wiedniu, a dopiero stamtąd uciekł
do Rzymu, aby wstąpić do zakonu jezuitów. I kto by przypuszczał,
że po
II
wojnie wydano w Polsce aż 600 tytułów
pisarzy austriackich!
Wielki miłośnik Wiednia gorąco zachęcał
kaliszan do poznania tego niezwykłego miasta, jak również
innych walorów Austrii, która podobno jest a trakcyjna o każdej
porze roku.
Kaliska wystawa i spotkanie z
jej twórcą zostały zorganizowane pod hasłem „Austria w Wielkopolsce",
wiążącego się z prezydencją Austrii w Unii Europejskiej. A już za kilka
miesięcy - na podobnych zasadach - najprawdopodobniej będziemy mieli
szansę poznać uroki... Finlandii.
BS