Logo Biblioteki Publicznej

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu

Biblioteka Główna, ul. Legionów 66

„Tajniki adaptacji filmowej” - spotkanie z prof. dr hab. Małgorzatą Hendrykowską i prof. dr. hab. Markiem Hendrykowskim (z cyklu „Spotkania z COOLturą”)

9 grudnia 2011

Po raz drugi w historii „Spotkań z COOLturą” wystąpili prof. dr hab. Małgorzata Hendrykowska i prof. dr hab. Marek Hendrykowski. Tym razem przygotowali spotkanie zatytułowane „Tajniki adaptacji filmowej”. Odbyło się ono 9 grudnia 2011 roku w kaliskiej Bibliotece Głównej.

Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy

Prof. Małgorzata Hendrykowska wykład rozpoczęła od wyjaśnienia dlaczego kino zaczęło korzystać z literatury. Na przełomie XIX i XX wieku były co najmniej dwa powody ku temu. Po pierwsze, kino szukało w literaturze atrakcyjnych opowieści. Drugiej przyczyny należy doszukiwać się w okolicach lat 1908-1910, kiedy kino miało już bardzo silną pozycję i zapragnęło być sztuką, podobnie jak literatura, dramat i opera. Nie od razu jednak adaptacje filmowe spotkały się z dobrym przyjęciem.

Początkowo najchętniej adaptowano baśnie, aby wykorzystać możliwości filmu takie jak triki, np. zniknięcie lub pojawienie się czegoś na oczach widza.

Pierwszą pełnometrażową adaptacją polskiego dzieła były „Dzieje grzechu” Stefana Żeromskiego z 1911 roku. Już wtedy pojawiły się problemy związane z relacjami pisarza z filmowcami. Niewyjaśnione pozostały kwestie zgody autora na ekranizację.

Następnie adaptowano dzieła m.in. Orzeszkowej i Sienkiewicza, jednak nie zawsze nosiły one te same tytuły co oryginały, np. odpowiednikiem książkowych „Szkiców węglem” była „Krwawa dola”. Przełomem pod względem popularności okazał się zrealizowany z rozmachem włoski film „Quo vadis”.

Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy

Widzowie mogli nie tylko posłuchać ciekawostek dotyczących ekranizacji znanych dzieł literackich, ale także zobaczyć fragmenty filmów. Pierwszy z nich to przedwojenna wersja „Pana Tadeusza” z 1927 roku w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego. Pani profesor zwróciła uwagę na specyficzny sposób grania roli przez aktora kina niemego. Najbardziej charakterystycznym przykładem było nasłuchiwanie zegara. Bez tych gestów widz nie wiedziałby, że mechanizm wydaje dźwięki.

Adaptacja jest wielką damą, która zaplątała się w ten podejrzany świat kina – tymi słowami rozpoczął swoje wystąpienie prof. Marek Hendrykowski, który przygotował na ten wieczór cztery filmy dźwiękowe. Pierwszy z nich to „Romeo i Julia” Franco Zeffirellego z 1968 roku. Profesor nawiązał przy tej okazji do twórczości Davida Warka Griffitha, który 60 lat wcześniej jako pierwszy odkrył, że scena nie musi być jednoujęciowa. Ponadto w filmie Zeffirellego można zobaczyć Julię oczami Romea.

Profesor opowiedział o różnych modelach filmu. Początkowo adaptator był tylko ilustratorem, później ekranizatorem (opowiadaczem, narratorem), kopistą (czegoś, co było wcześniej wystawiane np. jako musical lub farsa), a wreszcie artystą: Adaptator ma już pełne poczucie, że ani nie kopiuje, ani nie ilustruje, ani nie stawia się zamiast, tylko tworzy swoje własne dzieło.

Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy

Moderator, prof. UAM dr hab. Piotr Łuszczykiewicz zwrócił uwagę na rozbieżności w akcji powieści i filmów, a ponadto poruszył temat ekranizacji, które niekiedy okazały się bardziej popularne od książkowego oryginału, m.in. z uwagi na charakterystyczne sceny. Marek Hendrykowski zaprezentował wówczas fragmenty „Kanału” Andrzeja Wajdy na podstawie zapomnianego pierwowzoru literackiego autorstwa Jerzego Stefana Stawińskiego, a następnie „Popiołu i diamentu” według powieści Jerzego Andrzejewskiego.

Ostatni wyświetlony przykład to etiuda studencka Jerzego Skolimowskiego „Hamleś”.

Publiczność pytała m.in. o rywalizację literatury i filmu oraz dlaczego część adaptacji okazała się nieudana. Czy jest jakaś reguła, według której można zrobić dobrą adaptację? Otóż nie ma, ale (…) ze złej książki można zrobić świetny film i odwrotnie. (…) Z filmu robiono jakąś książkę. (…) Otóż jest takie pojęcie twórczej zdrady, (…) która mówi o tym, że trzeba zdradzić tę literaturę, żeby stworzyć naprawdę jakąś wartościową adaptację. Problem, wracając do polskiego kina lat dwudziestych polegał na tym, że twórcy podchodzili do tej literatury „na kolanach” (…) i dlatego te adaptacje były takie nieudane. – wyjaśniła pani profesor.

Pan profesor odpowiedział na pytanie dotyczące metod nauczania: Najlepiej wychodzą zajęcia z adaptacji jeśli analizuje się scenę, sekwencję góra, nie cały film. Nawet zdolny i inteligentny uczeń liceum nie jest w stanie ogarnąć na tym poziomie porównania dwóch takich bytów. I teraz jaka jest korzyść z takiej metody? Korzyść ogromna polega na tym, że wtedy mogę wywołać tekst literacki i mogę doprowadzić do sytuacji głębokiego wczytania się w jakiś fragment tego tekstu.

 

Tekst, fot.: Marcin Galant
Kliknij na zdjęcie aby powiększyć obraz...

Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy Biblioteka w Kaliszu - Biblioteka Główna - Małgorzata i Marek Hendrykowscy