Biblioteka Główna,
ul. Legionów 66
„Zabytkowe szaty liturgiczne w kolegiacie pw. Wniebowzięcia NMP w Kaliszu i ich ofiarodawcy” -
spotkanie z dr Ewą Andrzejewską
25 lutego 2010
Suknie dla św. Józefa
Pobożne kaliskie mieszczki przed wiekami,
kiedy nawiedzały je ciężkie choroby lub inne nieszczęścia, oddawały się w
opiekę świętemu Józefowi z Kaliskiej Kolegiaty, ofiarowując mu w darze swoje
suknie.
Po co św. Józefowi suknie? Wbrew pozorom
były to dary cenne i wielce przydatne. Otóż z tych eleganckich strojów
fachowi krawcy szyli potem typowe szaty liturgiczne. Co bardziej zamożne
mieszczanki nosiły wówczas suknie z cennych i bogato zdobionych materiałów,
sprowadzanych zza granicy (m.in. ze sławnych francuskich manufaktur z Lyonu,
ale także z Italii czy Turcji i innych krajów Bliskiego Wschodu, choć
zdarzały się też skromniejsze tkaniny rodzimej produkcji z Grodna).
Zazwyczaj owe kreacje były też zdobione rozmaitymi koronkami, haftami, a
nawet drogimi kamieniami, które potem także wykorzystywano w ornatach czy
stułach. Taka suknia była nieraz prawdziwym skarbem i zarazem całym
majątkiem właścicielki, toteż ofiarowanie jej kościołowi było autentycznym
gestem wyrzeczenia. Za co święty Józef odpłacał podobno cudownym
przywróceniem zdrowia i innymi łaskami.
O niezwykłej kolekcji szat liturgicznych,
zgromadzonej w Kaliskiej Kolegiacie pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny,
zwanej też Sanktuarium św. Józefa, opowiadała wielce interesująco dr Ewa
Andrzejewska z kaliskiego Urzędu Ochrony Zabytków podczas spotkania w
Bibliotece Głównej w Kaliszu. Spośród wielu zagadnień, związanych z tą
tematyką prelegentka skupiła się przede wszystkim na postaciach fundatorów
owych szat. Ich długą listę udało się odtworzyć dzięki obszernej księdze ks.
Stanisława Józefa Kłossowskiego „Cuda y Łaski... św. Józefa”, a wiele darów
można było także zidentyfikować z nazwiskami ofiarodawców poprzez sumiennie
opracowane i dobrze zachowane inwentarze z 1718 i 1799 roku.
W tej galerii rozmaitych postaci sprzed
wieków pojawia się m.in. Balbina z Rosińskich Giecowa, małżonka burmistrza
kaliskiego, kupca i piwowara, cudownie uzdrowiona z ciężkiej choroby, która
oddała św. Józefowi aż trzy swoje suknie. Obok niej jest też inna
burmistrzowa, Barbara Podbowicz; dalej Konstancja Byśkiewiczowa i Agnieszka
nosząca to samo nazwisko – zapewne dwie kolejne żony innego kaliskiego
burmistrza. Choć wśród ofiarodawczyń zdarzały się też żony miejskich rajców
lub innych co zamożniejszych mieszczan. Z czasem w gronie fundatorów zaczęli
pojawiać się też przedstawiciele szlachty (np. Feliks Czarnecki herbu
Łodzia, właściciel Brudzewa, który podarował świętemu swój kontusz i żupan),
a potem nawet magnaterii (m.in. można księżna Aleksandra z Czartoryskich
Ogińska, sławna jako literatka Maria z Czartoryskich Wurttemberska czy też
Ludwika z Mniszchów Potocka, właścicielka Krotoszyna, która uruchomiła w
swym zamku w Krasiczynie pracownię szat liturgicznych.) Nie zapominali o św.
Józefie także reprezentanci duchowieństwa. A wśród nich Ludwika Koźmińska,
energiczna ksieni klasztoru w Ołoboku i zasłużony ksiądz Jan Onufry
Gorczyczewski, kaliski jezuita, nauczyciel, poeta i tłumacz. I choć te
znakomite nazwiska wyraźnie nobilitują kaliską kolekcję, jej wartość nie na
tym polega.
- Gdyby porównać kaliski zbiór z podobnymi
kolekcjami zachowanymi w Polsce – podsumowała swój wykład doktor
Andrzejewska – wypadnie on całkiem nieźle. Oczywiście nie możemy się równać
z bogactwem szat, przechowywanych na Jasnej Górze czy na Wawelu, które
pochodzą przede wszystkim z darów królewskich. Ale na tle Gniezna, gdzie
dominują dary prymasowskie, prezentujemy się już całkiem godnie. Specyfiką
kaliskiego zespołu są właśnie owe znakomicie zachowane i udokumentowane dary
mieszczańskie. Jak wynika z moich badań, nikomu w Polsce nie udało się dotąd
odkryć i zidentyfikować podobnej kolekcji.
Tekst: Bożena Szal-Truszkowska, Ziemia
Kaliska, 09.04.2010
Fot.: Marcin Galant
Kliknij na zdjęcie aby powiększyć obraz...