Logo Biblioteki Publicznej

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu

Biblioteka Główna, Legionów 66

 

Kolejne spotkanie w kręgu „Wierzbaka”
Dwie ojczyzny Konrada Sutarskiego

 

Miejska Biblioteka Publiczna w Kaliszu, która pomału przejmuje funkcje kaliskiego salonu literackiego, kontynuuje cykl spotkań z twórcami związanymi z poznańską grupą „Wierzbak”. W ubiegłym roku udało jej się ściągnąć aż trzech „wierzbakowców”: Mariana Grześczaka i Ryszarda Daneckiego z Poznania, którym towarzyszył kaliski dziennikarz, Bohdan Adamczak. A bohaterem ostatniego spotkania, które odbyło się w minionym tygodniu (17 kwietnia), był Konrad Sutarski z... Budapesztu.

- Moje losy rzeczywiście były „mniej codzienne" - tak rozpoczął swój dialog z kaliską publicznością autor, który ma dziś dwie ojczyzny i żyje „na podwójnej ziemi”.

Sutarski urodził się w 1934 roku w Poznaniu. W przeciwieństwie do innych „wierzbakowców” nie studiował na uniwersytecie lecz na Politechnice Poznańskiej, gdzie ukończył (mało poetyczny) wydział mechanizacji rolnictwa. A jednak pisał wiersze i przystał do grupy, którą tak wspominał w Kaliszu: - Po raz pierwszy występowaliśmy razem w listopadzie 1956 roku w Poznaniu na wieczorze „poezji erotycznej”, choć naprawdę to była poezja miłosna. A nasz występ tak się spodobał, że musieliśmy go powtórzyć. Trzeci wieczór poświęciliśmy poezji politycznej. Czytałem wówczas wiersz o Starobielsku, gdzie był więziony mój ojciec, który potem zginął w Charkowie. Ten wiersz długo czekał na druk, ukazał dopiero po ponad 30 latach...

W 1965 roku Konrad Sutarski zdecydował się na wyjazd na Węgry, skąd pochodziła jego żona. Osiadł na stałe w Budapeszcie, pracując zawodowo jako konstruktor maszyn rolniczych i nadal pisząc wiersze. Jego kombajny do zbioru fasoli, winogron czy papryki były wysoko cenione, zdobywały światowe patenty. - To mnie te cieszyło! I coś z tej techniki przenikało też do moich wierszy... - wyznał w Kaliszu inżynier-poeta.

Podobne odczucia mieli też słuchacze, którzy doszukali się w wierszach Sutarskiego nie tylko motywów „produkcyjnych” ale także znakomitej konstrukcji, inżynierskiej logiki, oszczędności i maksymalnego wykorzystania słowa. A towarzyszący poecie poznański krytyk i eseista, Sergiusz Sterna-Wachowiak zwrócił też uwagę na ich obrazowość, wtopienie w historię i kulturę.

Innym polem działalności, które wyznaczył sobie Sutarski, było badanie historycznych związków między Polakami i Węgrami, a przede wszystkim uparte dążenie do dalszego zbliżenia „dwóch bratanków”. I tak został nie tylko tłumaczem literatury węgierskiej, ale także dyplomatą, radcą Ambasady i dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej w Budapeszcie. Przez wiele lat był też przewodniczącym Ogólnokrajowego Samorządu Mniejszości Polskiej na Węgrzech. Z jego inicjatywy powstała także

Konrad Sutarski w Kaliszu: - Nasz pierwszy wieczór poetycki wypełniła poezja erotyczna... polska szkoła „z prawdziwego zdarzenia” w Budapeszcie oraz muzeum i archiwum węgierskiej Polonii, które ma dziś już 16 oddziałów poza stolicą.

Spotkanie z poetą miało więc wiele ciekawych wątków, z których chyba żaden nie został dopowiedziany do końca. Kim jest więc Konrad Sutarski? On chyba sam ciągle szuka odpowiedzi na to pytanie - m.in. w wierszu ze zbioru „Na podwójnej ziemi”: Odwiedzam cię kraju rodzinny/nie wiedząc gościem już tylko tu jestem czy i domownikiem /.../ Nie tęsknię za tobą bo chociaż z dala zawsze jestem z tobą/ w tym drugim kraju...

Stworzona ponad pół wieku temu grupa „Wierzbak” pomału się wykrusza. Odeszli już na zawsze z tego świata poznański poeta Józef Ratajczak i kaliski dziennikarz (związany przez wiele lat z „Ziemią Kaliską”) Maciej Maria Kozłowski. Dobrze, że biblioteka stwarza nam okazję do spotkania tymi, którzy przecież kiedyś też przejdą do historii.

BS, Ziemia Kaliska nr 17 (98), 25 kwietnia 2008